2026-03-26 09:51

Nicnierobienie

Jesteśmy tak przyzwyczajeni do robienia czegoś, że stan nierobienia niczego jest niekomfortowy, jest problemem. Zawsze mamy jakieś zajęcie. Przynajmniej dla głowy.

Nie możemy po prostu być, tylko zawsze trzeba chociaż rozwiązywać sudoku, czytać gazetkę.

Dobry moment dla odpoczynku dla głowy to jest ruch, bo podczas jeżdżenia na rowerze, albo spaceru nawet, albo chodzenia po górach, albo pływania w basenie, mózg, czy bardziej umysł, odpoczywa trochę. Chyba. Chociaż wtedy międli różne takie... Czasem odpoczywa, a czasem ma taką przestrzeń do międlenia rzeczy: analizowania, planowania... Więc de-facto nie jest to nic nierobienie.

Ten dyskomfort powiązany z nicnierobieniem jest chyba powszechny. Jest to ciekawe zjawisko, wzmacniane społecznie. Ktoś, kto nic nie robi, to przecież leń.

Jednocześnie "nuda" też ma pewien wydźwięk pejoratywny. Przynajmniej w moim przypadku. Nuda, podobnie jak nicnierobienie, to jest stan niepożądany. I to jest dowodem na to, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od tego, żeby coś robić. Jednocześnie w zakresie społecznym wymagamy tego od innych.

Jak sobie nie możemy poradzić z nudą (albo z nicnierobieniem), często sięgamy po używki: alkohol, papierosy, narkotyki, słodycze. Zawsze musimy COŚ robić. To jest dla mnie zdumiewające, że nie możemy po prostu usiąść na kanapie i siedzieć, albo stanąć na środku miasta, gdzieś na chodniku i po prostu stać.

Myślę, że niektórzy to umieją. Chyba bardziej nieświadomie niż świadomie. Myślę tu o osobach starszych lub dzieciach.

Wpajamy od młodości dzieciom i sobie też nawzajem, żeby jednak coś robić. A nuda i nic nierobienie to są na pewno warunki sprzyjające kontemplacji. A kontemplacja to jest coś, czego brakuje człowiekowi, odkąd jego życie stało się takie szybkie, takie pędzące.

Kontemplacja. Już nie medytacja, tylko właśnie KONTEMPLACJA. Kontemplacja tego, co jest, tej chwili obecnej, najbliższego otoczenia, niewybiegania w przyszłość, w przeszłość, setki czy tysiące kilometrów dalej. Po prostu bycie.

Chyba nie można kontemplować, będąc zajętym czymś innym. Kontemplacja chyba powinna rodzić się sama z siebie, właśnie w nudzie, w nic nierobieniu. Kontemplacja nie może być celem samym w sobie.

Tak mi się wydaje.